Mirek Ugowski (10.02.1970 – 17.12.2019)

Z ks. Maciejem – przyjacielem z Austrii

NOLI ME TANGERE (ks.Pasierb)

powiedzieć łące
idąc po niej lekko jak w tańcu
nie zatrzymuj mnie

Drogi Mirku,
Zapamiętamy Cię jako człowieka prawego, pogodnego, żyjącego pełnią życia, mimo swej niepełnosprawności. Miałeś marzenia i odwagę, by je realizować. Na wszystkich wakacyjnych wyprawach Bóg dawał Ci się znależć w cudach natury, pięknych krajobrazach i niezwykłych dziełach ludzkich rąk. W napotkanych życzliwych i pomocnych ludziach, w nieoczekiwanych trudnościach, z których zawsze wyprowadzał na prostą drogę.

podnosząc ramię
pozłocone słońcem
nie zatrzymuj mnie

Od 16 lat we wspólnocie Domowego Kościoła przy parafii św. Antoniego w Nowej Karczmie. Wierny Bogu do końca, w Nim pokładający ufność, z Nim uzgadniający swoje plany. W trudnych życiowych doświadczeniach całkowicie polegałeś na Bogu. Zapamiętamy Twoje słowa „Trwamy”, w których wielokrotnie deklarowałeś wierność Bogu w czasie dzielenia się zobowiązaniami na kręgu DK. 

powiedzieć wiośnie
ze szczęścia kwitnącej
nie zatrzymuj mnie

Małe włoskie sanktuarium Monte Santo di Lussari w Alpach Julijskich

Z głową zawsze pełną nowych pomysłów, projektów, tryskający wolą życia, pociągający swoim entuzjazmem tłumy „baśkowiczów” i Kaszubów. Działający na rzecz ludzi niepełnosprawnych, potrzebujących. 

z czerwoną różą
przypiętą na sercu
nie zatrzymuj mnie

Kochający z wzajemnością niezwykłą kobietę Bożenę, z którą razem podejmowałeś starania, by nie zaginęły kultura i zwyczaje kaszubskie, z którą wybudowałeś dom z pięknym ogrodem, z którą trwałeś wiernie we wspólnocie Domowego Kościoła. Lubiłeś chwile wspólnego krzątania się przy domu, robienia zapraw na zimę, rozpalania kominka, odwiedzin u przyjaciół i bliskich. Przed Waszym domem stanęłą kapliczka z figurką Maryi. Różaniec był Twoją ukochaną modlitwą.

powiedzieć Magdalenie
wiernej aż do końca
nie zatrzymuj mnie

Mirku walczący z chorobą jak lew, pełen nadziei na poprawę, cicho i pokornie znoszacy ból, niewygodę, ograniczenia, cierpienie. Wraz z personelem OIOM-u szpitala w Kościerzynie, okazującym nieustanne podziwu godne wsparcie, z Bożeną codziennie obecną przy Twoim łóżku, toczyłeś długotrwałą i heroiczną walkę o życie. 

każdemu kto gorąco
pragnie byś nie odszedł
nie zatrzymuj mnie

Z przyjaciółmi z kręgu

Mirku wdzięczny za codzienną obecność żony, odwiedziny rodziny i przyjaciół ciągle na nowo zdumionych hartem, pogodą Twego ducha, pokorą z jaką znosiłeś wszelkie trudy, niewygody i cierpienie, wolą walki o wyzdrowienie, o powrót do sił. Wdzięczny za otaczające Cię modlitwy rodziny, przyjaciół, wspólnoty Domowego Kościoła. Mówiłeś, że je czujesz, że niosą Cię one jak na skrzydłach.

powiedzieć ziemi
bez żalu jak w tańcu
nie zatrzymuj nie zatrzymuj mnie

Odszedłeś nad ranem we wtorek 17 grudnia 2019 roku, gdy Twoja ukochana żona czuwając przy Tobie kończyła odmawiać Koronkę do Bożego Miłosierdzia.

Nikt nie był w stanie zatrzymać cię w tak wielkim zaangażowaniu w działaniach społecznych i zawodowych, czyżbyś wiedział, że twe godziny inaczej się liczą? Nie udało się zatrzymać szybko postępującej choroby, mimo tak wielkiej woli życia i ponadstandardowych wysiłków zespołu medyczno-pielęgniarskiego.

My zatrzymamy cię, w wyrytym w pamięci i sercu obrazie człowieka silnej wiary, pogodnego, kochającego, przebaczającego, biorącego z życia pełnymi garściami. Uśmiechniętego, życzliwego, w każdym człowieku widzącego dobro, wiernego Bogu i obranej drodze życia. Niezwykłego człowieka.

Hania i Janek Chmarowie


Rekolekcje ORAR I w Pelplinie

Garść wdzięczności rzucona na trumnę Mirka Ugowskiego – mojego męża

Mirek wciąż uśmiechał się do świata, ludzi i Boga.

Świat odwzajemniał ten uśmiech podczas pięknych letnich wypraw samochodowych po Europie, gdzie Mirek na drogach nieznanych okazywał się kierowcą niezrównanym i odkrywcą miejsc, gdzie stopa turysty rzadko gościła.

Ludzie odpłacali mu życzliwością i przyjaźnią, a relacje te były szczególnie ważne jako wsparcie przy jego licznych inicjatywach, organizowanych imprezach czy turniejach baśkowych, a zwłaszcza podczas ostatniego roku zmagań z chorobą i cierpieniem fizycznym.

Pan Bóg Mirka uśmiech przyjął w szczególny sposób, obdarzając na progu dorosłego życia ciężkim wypadkiem i wózkiem inwalidzkim, a Mirek ten wyjątkowy stygmat przyjął z zaufaniem, objawiającym się nie tylko w codziennym zawierzeniu podczas Koronki do Bożego Miłosierdzia: Jezu ufam Tobie, ale również przyjmując każdy dzień jako wyjątkowy dar, którego nie można zmarnować.

Dlatego też miał odwagę marzyć i te marzenia realizować, zostawiając za sobą pełne naręcze czynów, wśród których najdonioślejszym była reaktywacja oddziału Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego w Nowej Karczmie i zachwyt dziedzictwem duchowym i materialnym Kaszub, a gdy odkrył, że ludowa gra karciana „baśka kaszubska” jest już w zaniku i wkrótce może zaginąć, nie tylko postanowił uczynić z niej grę sportową, do której wypracował z gronem znawców jednolite zasady, ale również rozpropagował ją na całym Pomorzu, nawiązał kontakty z graczami z Żuław, Kujaw, Wielkopolski, Śląska i Małopolski oraz napisał książkę o historii tej gry wraz ze szczegółowym instruktażem. Podobnie działania poczynił wobec lokalnej, znanej tylko w powiecie wejherowskim gry karcianej „Lës”.

Jego pasją był sport. Póki mógł – sam trenował biegi i piłkę nożną, a potem interesował się wieloma dyscyplinami sportowymi i był encyklopedią wiedzy na ich temat.

Po wypadku, szukał możliwości odnalezienia się. Skończył studia magisterskie i podyplomowe, zawodowo związał się z jednostkami pomocy społecznej, pracując na rzecz osób niepełnosprawnych, wpierw w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Kościerzynie, gdzie był inicjatorem przyznawania medalu Matki Teresy z Kalkuty dla instytucji, organizacji pozarządowych i osób szczególnie zaangażowanych w sferze działań na rzecz osób z niepełnosprawnościami – zaś przez ostatnie 11 lat pracował jako instruktor w Warsztacie Terapii Zajęciowej w Chmielnie, który był dla niego drugim domem, a podopieczni i współpracownicy – drugą rodziną. 

Mirek wciąż gonił czas, jakby przeczuwał, że świeczka jego życia jest krótsza, stąd wszystko robił z podwójną energią. Nie umiał jedynie odpoczywać. Za to radość znajdował w efektach swego trudu. Tak bardzo się cieszył z budowy domu, a gdy w tym wymarzonym „gnieździe” zamieszkaliśmy, dbał aby ożywiali go przyjaciele, znajomi, członkowie VIII Róży Różańcowej. Marzył, aby z domu Pan powołał go do wieczności, jednak uniemożliwiły to powikłania chorobowe, mogłam mu jedynie towarzyszyć, aby szpital stał się namiastką domu. Zadość stało się za to Mirka pragnieniu, by zgodnie z tradycją kaszubską, z tego domu wyruszyć po „Pustej nocy” w ostatnią swą drogę… 

Pragnę wyrazić swoją wdzięczność i dziękczynienie:

– w pierwszej kolejności Panu Bogu za skrzyżowanie przed 18-stu laty naszych dróg i wyznaczenie wspólnej ścieżki życia, pracy, tworzenia i realizacji marzeń,

– rodzinie i przyjaciołom za obecność, wsparcie duchowe i materialne, szczególnie podczas najcięższej próby, czasu choroby, cierpienia i umierania,

– Pani kierownik Brygidzie Mielczewskiej, współpracownikom i uczestnikom Warsztatu Terapii Zajęciowej w Chmielnie, za zaufanie, jakim obdarzyli Mirka jako niepełnosprawnego pracownika i przyjaźń, jaką do końca mu okazywali,

– Dyrekcji i koleżeństwu z Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej Urzędu Marszałkowskiego za wsparcie, słowa pociechy i zrozumienia oraz umożliwianie mi towarzyszenia Mirkowi podczas jego długich pobytów w szpitalu, 

– przyjaciołom i kolegom „baśkarzom”, za dzielenie wraz z Mirkiem jego pasji i radości, jaką były turnieje „baśkowe”, a także za okazywane Mirkowi wsparcie podczas choroby, zbiórki na leczenie i kontynuację jego dzieła oraz za dar tak licznej obecności na pogrzebie, 

– przedstawicielom samorządów i pracownikom instytucji kultury i sportu na całym Pomorzu, za promowanie Mirka działań i otwartość na jego inicjatywy, a także publikowane wspomnienia i obecność na mszy pogrzebowej,

– pracownikom biura oraz oddziałom Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego za wieloletnią współpracę oraz uczestnictwo wraz z pocztami sztandarowymi w ostatniej drodze Mirka,

– VIII Róży Różańcowej, do której wraz z Mirkiem należymy i całej Wspólnocie Domowego Kościoła wraz moderatorem diecezji pelplińskiej – ks. Łukaszem Wisieckim za dar nieustającej modlitwy w intencji Mirka i wypełnienie woli Bożej,

– księdzu Proboszczowi Janowi Spierewce, ks. Januszowi Pawlakowi, ks. Maciejowi Kędziorze oraz kapelanowi Szpitala w Kościerzynie ks. Wiesławowi Badaszkowi za pokrzepiający dar obecności i przyjaźni, modlitwy, ofiarowywane w intencji Mirka msze święte oraz posługę sakramentalną,

– przyjacielowi i szafarzowi Jasiowi Chmarze za coniedzielną obecność i umacnianie Mirka Komunią świętą, gdy choroba uniemożliwiła mu uczestnictwo we mszy świętej w kościele,

– lekarzowi rodzinnemu – p. Michałowi Kolczykowi za wieloletnią, serdeczną troskę o zdrowie Mirka oraz lekarzom-anestezjologom, zespołowi pielęgniarskiemu i pomocniczemu Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie z p. Ordynatorem Andrzejem Gadomskim na czele za długotrwałą, heroiczną walkę o życie Mirka, nadzwyczajne poświęcenie i oddanie, z jakim pochylali się nad łóżkami wszystkich pacjentów, wsparcie okazywane rodzinom, a szczególnie za umożliwienie mi wielogodzinnego trwania przy łóżku Mirka i towarzyszenia mu z modlitwą w godzinie śmierci,

– rodzinie, sąsiadom i całej wspólnocie parafialnej za dar modlitwy w intencji życia wiecznego dla Mirka i składane kondolencje,

– dziękuję również za zamieszczane nekrologi i wspomnienia o Mirku w rozgłośniach radiowych, w prasie, na portalach internetowych i płynące z nich słowa pamięci oraz pociechy,

– szczególne słowa wdzięczności kieruję firmie pogrzebowej Pana Adama Plutowskiego za profesjonalizm i życzliwość okazaną podczas przygotowań oraz organizację ceremonii pogrzebowej i jej oprawę,

– wszystkim obecnym na mszy pogrzebowej, za dar modlitwy i komunii świętej ofiarowanej Bogu jako dziękczynienie za życie Mirka i z prośbą o życie wieczne dla Niego. 

Bóg zapłać

Bożena Ugowska